Opowiem wam fascynującą historie.
Historia zaczyna się 27 lipca, kiedy to pewna dziewoja przysłała do mnie sms'a czy mogłabym zabrać na działkę klej. Ja jako dobra przyjaciółka zgodziłam się i wzięłam ze sobą ten specyfik. Moje kochane koleżanki użyły go by posklejać do kupy średnio udane portrety członków pewnego koreańskiego boysbandu. Niestety nie umiały się nim należycie posługiwać w wyniku czego zakrętka przykleiła się do reszty opakowania. Dnia dzisiejszego próbowałam odkręcić tą nieszczęsną tubkę jednakże ta stawiała opory. Wzięłam więc nożyk do papieru który choć już zardzewiały i tępy nadal pozostawał nożykiem i spróbowałam podważyć ową nieszczęsną zakrętkę. Niestety nożyk mi się wyślizgnął i rozciął mi kciuka.
Morał z tego taki by nie pożyczać koleżanką kleju. I nie używać nawet tępych nożyków...
Chibi

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz